fot. bike.it

Osoby zaczynające przygodę z torowaniem często pytają mnie, co mają zabrać ze sobą na taki wyjazd? Jako, że przygodę z torem zacząłem już w 2014 roku, udało mi się ustalić niezbędny pakiet na mały i duży tor. Skompresowałem swoje graty do takiego poziomu, że całe niezbędne do życia wyposażenie mieszczę na 3mkw przyczepki. Oczywiście można też pojechać na motocyklu bez wszystkich maneli, ale takiego rozwiązania zdecydowanie nie polecam, a czasem jest to nawet niemożliwe. Co zatem jest zawarte w tak zwanym „must have”, a bez czego się obędziemy? Przedstawiam Wam moją subiektywną listę gratów torowych.

Moim zestawem wyjazdowym jest trzyosobowy Volkswagen T4 zdolny zmieścić 2 motocykle oraz dodatkowo przyczepa plandekowa przystosowana do zabrania na swój pokład 2 motocykle i wyposażenie.

Punkt rozważań należy zacząć od ustalenia, czy jedziemy na 1, 2 lub więcej dni spędzonych na torze. Kolejna kwestia, to decyzja gdzie śpimy i żyjemy. Można bowiem pojechać z rozmachem i wygodnie spędzić noc w hotelach blisko obiektu na który jedziemy. Jest to jednak bardziej kosztowne i pozbawione biwakowego klimatu jaki zapewni nam spanie na torze. Tu uwaga, bo nie wszystkie obiekty posiadają taką możliwość! Trzeba zatem to sprawdzić przed wyjazdem. Na torze jedni śpią w namiotach, inni mają kampery, przyczepy, albo po prostu śpią w busach lub osobówkach którymi przyjechali. Tu przydają się koce, karimaty, farelki itp.

Kolejna kwestia jaką biorę pod uwagę to rodzaj imprezy na którą jadę. Jeśli jest to tylko trening i chcę przetestować siebie oraz motocykl zabieram tylko motocykl i podstawowe narzędzia na wypadek np. drobnej awarii. Jeżeli jednak jadę na zawody, to wolę mieć ze sobą już więcej sprzętu. Ponieważ jazda jest ostrzejsza, to jest większe ryzyko upadku i uszkodzenia motocykla lub siebie. Może się też zdarzyć jakaś awaria motocykla. Zabieram zatem zapasowe części do motocykla, drugi kask, ze 2-3 pary rękawic, zapasowe koła i kolejne koła na deszcz itp. Oczywiście niezbędny będzie zestaw narzędzi typu klucze nasadowe, płaskie, oczkowe, wkrętaki itp. Przydatna jest jakaś wkrętarka, szlifierka kątowa i mała spawarka elektryczna na wypadek mocniejszej gleby i połamania stelaży, chyba, że mamy takie części zapasowe, ale to zajmuje cenne miejsce w transporcie a na wypadek kolejnej gleby mamy problem. Takie problemy niekiedy rozwiązuje temat nr 1 i 2 na liście wyposażenia czyli szara taśma wzmacniana tzw. „power tape” oraz „trytytki: w różnych rozmiarach, które nie raz ratowały tyłek chyba każdemu torowiczowi. Nie zapomnijcie zabrać ze sobą maty środowiskowej! Jej brak może być kosztowny, gdy przyjdzie dyrektor zawodów i wlepi Wam mandat. Może to być specjalna mata do kupienia w niektórych sklepach motocyklowych (lub do zamówienia w Acticam Motocykle 😉 ), ale może też być zwykła długa wycieraczka z marketu budowlanego. Ważne jest to, że musi mieć zdolność wchłaniania płynów w ilości 2l i być podgumowana, aby ewentualna rozlana ciecz nie przedostała się do gruntu.

Podczas dłuższych wyjazdów kilkudniowych bardzo pomocne jest wyposażenie gastronomiczne. Ja zabieram ze sobą kuchenkę elektryczną z Lidla, małego grilla, kubki, talerzyki, sztućce itp. Jedzenia raczej nie wożę ze sobą, bo w dzisiejszych czasach sklepy są niemal na każdym rogu. Natomiast to, co jemy podczas takiego wyjazdu to już chyba kwestia indywidualna. Nie mniej jednak na każdym wyjeździe, nieważne czy to treningi czy zawody, nad paddockiem unosi się zapach grillowanych steków i kiełbasek. Pewnie zaraz ktoś mnie zbluzga, ale browarki i inne specyfiki też nie są wylewane za kołnierz. To chyba taka nasza narodowa tradycja. Do biwakowania i odpoczynku pomiędzy sesjami przydają się krzesełka i leżaki, a także składany stolik oraz wentylator do suszenia spoconej odzieży oraz chłodzenia podczas upalnych dni.

W skrócie tak to wygląda. Pewnie jest jeszcze wiele drobiazgów o których zapomniałem mniej lub bardziej istotnych. Niektórzy zabierają ze sobą pełne wyposażenie boksowe takie jak ściany, podłogi, telewizory, sofy, fotele i inne wypasy. Ale na nasz, amatorski poziom to zbytnia ekstrawagancja i zbędne wydawanie pieniędzy. Poza tym trzeba mieć ludzi do rozkłądania i złożenia tego całego cyrku. Dla mnie zatem, to zbędne gadżety. Kończąc przypomnę, że możecie do mnie pisać jeśli macie jakieś pytania lub wątpliwości. Chętnie też posłucham tego, co Wy zabieracie ze sobą na wyjazdy torowe.

Hej!
Kamel

kamel86
klabieniec@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *